Tak dawno nie było mnie na blogu,że miałam problem z napisaniem pierwszego zdania. Pierwsze zdanie już za mną więc pora wytłumaczyć się co się stało,że blog mimo zimy zarósł "chwastami" i pokrył się sporymi pajęczynami. W styczniu złapałam grypę która została niewyleczona,a po jej nawrocie miałam spore powikłania z którymi w ostatnich dniach toczę końcową walkę.
Dzisiaj wracam i mam nadzieję,że z dnia na dzień będzie lepiej.
Dziewczyny chciałabym podziękować wam za liczne e-maile i zapytania o to co się ze mną dzieje :*
Podczas mojej nieobecności nie próżnowałam i jak tylko zdrowie pozwalało siadałam do maszyny.
Uszyłam ołówkową spódnicę w jodełkę w odcieniach brązu i beżu.
Mam nadzieję,że Pani Urszula jest z niej zadowolona.
Moje Matrioszki spodobały się Pani Ewie,którą pozdrawiam.
Poza tym nie wiem jak wy ale ja jak co roku dokarmiam ptaszki na balkonie.
Chodzę na spacerki z psiną.
Z wieści budowlanych.
Ściany wygładzone (kurzu było co niemiara).
Schody na strych i sam strych ukończony.
A wejściowe drzwi lśnią z daleka.
To wszystko na dzisiaj.
Życzę wam miłej i słonecznej niedzieli.