Czasami zastanawiam się czy nie mam ADHD,bo nie umiem spokojnie przejść koło sklepu z tkaninami,nie wspominając o zachowaniu w samym sklepie. Będąc w środku,biegam od półki do półki oglądając co róż nową tkaninę,dotykając,gładząc i tuląc do twarzy by sprawdzi czy jest delikatna. Tak więc sobota zaowocowała o cztery nowe tkaniny. Dwie gładkie w odcieniach zieleni,jedna w paski,pomarańczowo-oliwkowa i kratka w kolorach,czerń-szarość-beż.
Z zieleni ( pierwszy materiał po prawej) zaczęłam już szyć spódnicę która nabiera kształtów. Zostało jeszcze przyszycie paska i szlufek oraz podszycie dołu, ale to już zrobię po powrocie do domu. Wyjeżdżam na tydzień do Lwowa z babcią (jest z pochodzenia Ukrainką). Jesteśmy zaproszone na ślub mojego kuzynostwa.
Tak więc spódnica troszkę ode mnie odpocznie,a po powrocie ponownie staniemy twarzą w twarz.
Życzę miłego tygodnia i mam nadzieję,że jak wrócę to zaskoczycie mnie swoimi dziełami.